wtorek, 5 lutego 2013

Old School - seria KKnD

Witam w kolejnym nowym cyklu na GamingUnchained (narobiło się ich trochę :)). W Old School będę przypominał stare ale niezwykle jare gry, w które miałem przyjemność grać i które według mnie zasługują na pamięć.

W pierwszym odcinku cyklu nie będzie o jednej grze ale o całej, aczkolwiek niezbyt długiej serii - Krush, Kill n' Destroy australijskiego studia Melbourne House (znanego też jako Beam Software a później Krome Studios Melbourne).

Logo pierwszego KKnD

KKnD to wydana w 1997 roku strategia czasu rzeczywistego. Osadzona w uwielbianych przeze mnie postnuklearnych realiach (Fallout <3), z miejsca ujęła mnie swoim klimatem. Historia świata KKnD jest bardzo zbliżona do tej przedstawionej w Fallout. W 2079 roku na naszej kochanej planecie Ziemia dochodzi do globalnego konfliktu, który kończy się zaoraniem całego świata atomówkami. Część populacji zdążyła ukryć się pod ziemią razem z tym co zdołała zabrać ze sobą, reszta została na powierzchni. Nieliczni którzy przeżyli wybuchy, zostali zmutowani przez radioaktywny świat. W 2141 roku The Survivors (czyli szczęściarze z podziemi) wychodzą na powierzchnię gdzie spotykają Evolved (czyli zmutowanych pechowców). Jako, że ci drudzy nie pałają zbyt wielkim uczuciem do swoich ocalałych pobratymców, wojna wybucha na nowo.

The Survivors (niebiescy) odpędzają Evolved (czerwoni) od bezcennej ropy.

Jak na 1997 rok, gra miała (i według mnie dalej ma) bardzo przyjemną grafikę i dobre udźwiękowienie. Interfejs jest intuicyjny i szybko można się połapać co z czym się jje. Autorzy gry przygotowali po piętnaście misji dla każdej ze stron, który były przetykane modnymi wtedy wstawkami z żywymi aktorami (szkoda, że już od tego się odeszło). Co wyróżniało KKnD, oprócz realiów, to jednostki, jakimi można było dowodzić. Tak jak Survivors mieli raczej klasyczny sprzęt - czołgi, miotacze ognia czy terenówki (ok, czołg z autocannonem wielkości kolumny Zygmunta nie był do końca klasyczny), to już Evolved byli naprawdę fachowi. Co powiecie na monster trucki, motocykle albo mastodonty z minigunem na plecach? Może jeszcze dorzucimy ogromnego kraba z wyrzutnią rakiet? Wszystkie te cuda mutanty rzucały na ludzi aby ostatecznie zmieść ich z powierzchni ziemi.

Jestem piękny!

I prawie im się to udało. Po zaciekłych bojach Evolved zepchnęli Symetrycznych (jak sami ich nazywali) z powrotem do podziemi. Mijał czas a na wyniszczonej wojną ziemi trwał względny pokój. Ten okres obie strony wykorzystywały na lizanie ran i zbrojenie się na kolejny, nieuchronny konflikt. Ten rozpoczął się po czterdziestu latach, kiedy Survivors postanowili po raz kolejny wyjść z podziemi. Tylko, że tym razem do zmagań dołączył ktoś jeszcze...



KKnD 2 - Krossfire to powstały rok później sequel KKnD, który opowiadał dalszą historię konfliktu Survivors z Evolved. Melbourne House tym  razem postawiło na nowy engine graficzny, co sprawiło, że "dwójka" jest jeszcze ładniejsza. Przyłożono się też mocniej do oprawy dźwiękowej (szczególnie muzyka mutantów jest kapitalna) i dodano trzecią frakcję - farmerskie roboty.

Series 9

Już widzę Wasze miny :) WTF?! Farmerskie roboty? A i owszem. Przed z 2079 roku ludzkość korzystała z tychże własnie robotów przy pracy na roli ale kiedy światem wstrząsnał opisany wyżej konflikt, roboty te stały się bezużyteczne. Najnowocześniejsza z ich serii - dziewiąta, obserwując konflit, który wybuchł w 2141 stwierdziła, że ludzie to zbędny lokator Ziemi i rozpoczęła upgrade z farmerów do wojennych maszyn. Kiedy po czterdziestu latach Survivors raz jeszce wydostali się na powierzchnię, Seria 9 była już gotowa.

W takich realiach przyszło nam toczyć boje w rewelacyjnej kontynuacji pierwszego KKnD. Właśnie ta gra skłoniła mnie do opisania całej serii. Dla mnie i niektórych moich znajomych, to pozycja wręcz legendarna.
Już "jedynka" zawierała sporo humoru, ale dwójka zdecydowanie podniosła poprzeczkę (same odprawy przed misją przed misją potrafią rozbawić do łez, co widać na jednym z screenów powyżej). Do tego dochodzą wszechobecne nawiązania do popkultury (szczególnie w nazwach misji - cytaty z filmów, np. Charlie don't surf, tytuły filmów, np. Driving Miss Daisy) czy nawet do Bilbii (Walls of Jerry.Co). Nie obeszło się też bez smaczków na planszach. Ktoś kojarzy ten budynek? :)


Ale nie tylko sama kampania i jej humor stanowi o sile KKnD 2. Najwięcej rozrywki mnie i moim przyjaciolom dostarczał multiplayer. Och, cóż to były za boje... w przeciwieństwie np. do StarCrafta, tutaj nie ma żadnych limitów zasobów czy pojazdów, więc pojedynki kilkuset jednostek były na porządku dziennym.

My baby shot me down...

Po historii i zachwytach przydało by się słówko o gameplay. Ten jest tak naprawdę bardzo klasyczny. Stawiamy budynki w bazie, wydobywamy surowiec (w tym przypadku ropę), rozwijamy technologię, budujemy coraz lepsze jednostki i rzucamy je na przeciwnika. Brzmi banalnie ale zaręczam, gra się niezwykle przyjemnie. Polecam tą serię każdemu fanowi RTS'ów ale też wszystkim lubiącym postnuklearne realia i świetny humor (ciekawe zestawienie swoją drogą).

Jeśli ktoś chciałby dopaść pierwszy KKnD, to jego rozszerzoną wersję Xtreme znajdzie na GOG.com
Dwójki niestety nie udało mi się upolować w legalnych źródłach internetowych, co niezmiernie mnie smuci. Pozostaje polowanie na płytki na aukcjach. Pamiętam jednak, że już na Windows 98 Krossfire miał problemy z działaniem (miałem dwa systemy, Windows 95 dla KKnD 2 i Windows 98 dla reszty :D).

Na koniec mały bonus. Oficjalne strony obu gier wciąż są online (po 15 latach!).

9 komentarzy:

  1. KKnD... ten tytuł przywołuje wspomnienia... aż łza się kręci w oku...

    Jak żywo przed oczami staje mi obraz mutanta rozplaćkanego pod gąsiennicą Juggernaught'a, poprzedzony zwięzłym: "Hold your fire! I've got a better idea!"

    Ciągłe pojedynki morza Juggernaughtów dowodzonych przez Pawła z moim pierdyliardem Grim Reaper'ów oraz ciągłe zaskoczenie Pawła jak można tak szybko wybudować Grim Reapera i nazbierać ich 3 kiedy ledwo 1 Juggernaught opuszcza Machine Shop...

    Ahhh...

    Chciałbym nieco bonusów dorzucić:
    - Dla zatwardziałych graczy:
    http://planet.kknd2.com/quiz/
    Mi się udało uczciwie zarobić 7 punktów :)

    - Dla żyjących nadzieją:
    http://www.petitiononline.com/kknd34me/petition.html

    Peace out!
    R3D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre linki RTRZYD! Również nagarnąłem 7 punktów (trochę jednak lat minęło, powinno być solid 10!).
    Petycję już podpisałem.

    Co do Juggów i GR, dziwne, ja pamiętam jak jechałem trzema Juggami na Twojego jednego Grima :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Owszem - ale tylko wówczas, gdy ten jeden Grim dywersyfikował wjazd pozostałych 5 "od tyłu" by przeskrobać panele słoneczne :D

    R3D

    OdpowiedzUsuń
  4. meh, kknd to jedna z najgorszych RTS z tamtego okresu. way way overhyped.
    boogie

    OdpowiedzUsuń
  5. You, Sir, have lost your mind :) Obie cześci KKnD jeśli już były hyped, to underhyped. Zawsze w cieniu większych braci jak Starcraft, nie dane było im się przebić. A szkoda. To istne perełki RTS.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę odszukać 1. części.
    KKND 2 już odszukana i działa na Win7 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to podziel się wiedzą na temat odszukania i instalacji tak aby działała klasyka "KKND 2" :) prosze bo siedzę już tydzień zainstalowałem z 40 wersji i lipa nic nie działa na Win7 :/ pomocy

      Usuń
  7. 48 year old Community Outreach Specialist Margit Terbeck, hailing from Cottam enjoys watching movies like Chimes at Midnight (Campanadas a medianoche) and Paintball. Took a trip to Harar Jugol and drives a Ferrari 400 Superamerica. sprawdz tutaj

    OdpowiedzUsuń